Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żyrafkowe sukienki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żyrafkowe sukienki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

O tym, jak smaczne były poziomkowe konfitury

Zaczęło się lato. Żaneta uwielbiała tę porę roku. Wszystkie drzewa i krzewy już dawno się zazieleniły, a co poniektóre zaczęły już wydawać owoce, na które od dawna czekała. Żaneta, jako osoba niezwykle zapobiegliwa i przewidująca, nie poprzestawała na zajadaniu się przepysznymi smakołykami. Zawsze w tym czasie spędzała mnóstwo czasu na przygotowywaniu dżemów, konfitur i kompotów, które miały osładzać jej i Żorżowi długie zimowe wieczory oraz popołudniową herbatkę. Tego akurat dnia zajmowała się smażeniem poziomek, które zbierali razem z Żorżem w lesie nieopodal Żaneiro de Rio. 
Żaneta zdawała sobie sprawę z tego, że jej poziomkowe konfitury są najlepsze w całej okolicy, ale zawsze sama twierdziła, że najlepsze robi jej znajoma pani Rabatko. Pani Rabatko była przeważnie bardzo smutna, gdyż jej kot cierpiał na chroniczny katar, a opinia Żanety na temat jej konfitur zawsze poprawiała jej humor. Właśnie zamykała ostatni słoiczek, kiedy usłyszała nerwowe pukanie do drzwi. Gdy je otworzyła ujrzała zadyszanego i spoconego gońca z biura Żorża (biedakowi po raz kolejny pękła dętka w służbowym rowerze), który wręczył jej kartkę napisaną przez Żorża: "Najdroższa i najukochańsza Żanetko (ach, ten Żorż!) śpieszę Cię powiadomić, że dzisiaj wieczorem odwiedzi nas Pani Burmistrzowa, która osobiście chce Cię prosić o przysługę".

czwartek, 19 marca 2015

O dydaktycznych marzeniach Żanety

Gdy Żorż i Żaneta wzięli ślub, rozpoczął się najszczęśliwszy okres w ich życiu (który oczywiście trwa w najlepsze do dziś). Młodym małżonkom niestraszne były problemy dotyczące większości ludzi w ich wieku. Oczywiście niemożność zakupu własnego M czy choćby pozwolenia sobie codziennie na poranną kawę w kawiarni Smakowe Kubeczki nie była może idealną sytuacją, ale któż będąc zakochanym myśli o takich drobnych niedogodnościach? Poza tym Żorż, po dwóch latach pracy na uczelni na stanowisku adiunkta, zdobył posadę w administracji, która miała się okazać bardzo przyszłościowa. Żaneta też nie siedziała w domu z założonymi rękami, gdyż okazało się, że w szkole do której chodziła jako młoda panienka, jest wolny etat nauczyciela literatury.

niedziela, 23 lutego 2014

O tym, jak Żaneta chciała być troszeczkę bardziej dorosła

Będąc nastolatką Żaneta była pod bardzo silnym urokiem swoich starszych kuzynek. W czasach, gdy Żaneta nadal najbardziej interesowała się zwyczajami żółwi lądowych i badała pod lupą struktury liści, kuzynki już w sekrecie szeptały sobie imiona chłopców, których sobie upodobały i wymieniały z nimi pełne miłosnych wyznań liściki. Oczywiście, z Żanetą nigdy się tymi tajemnicami nie dzieliły, mówiąc, że nie mogłaby tego zrozumieć, gdyż jest jeszcze zbyt dziecinna i po prostu za młoda. Mówiły, że jak dorośnie, to wszystko jej opowiedzą.
Ale ja przecież jestem już prawie dorosła! - zrzymała się Żaneta, a w duchu cały czas zastanawiała się, jak sprawić, żeby kuzynki wreszcie dopuściły ją do swoich tajemnic.

poniedziałek, 3 lutego 2014

O kontaktach Zielonej Wyspy z Czarnym Lądem

Żaneta zawsze była bardzo ciekawa pochodzenia nazwiska swojego męża. W końcu w okolicach Żaneiro de Rio nigdy nie mieszkały żyrafy ani nawet tędy nie przechodziły. Z listów, które wymieniała ze stryjecznym dziadkiem Żorża, Cedrykiem Żyrafko, dowiedziała się, że jego przodkowie pochodzili z Irlandii. Jednakowoż w Irlandii również, nawet w dzisiejszych czasach, bardzo trudno spotkać żyrafę. Postanowiła zatem spojrzeć stryjecznemu dziadkowi Żorża prosto w oczy i poznać w końcu całą prawdę.

środa, 15 stycznia 2014

O tym, jak Żaneta postanowiła zostać gwiazdą estrady

Burmistrz Żaneiro de Rio co roku z okazji Święta Miasta organizował uroczystą galę, na której wręczane były złote medale pamiątkowe dla najbardziej zasłużonych mieszkańców. Byli wśród nich lekarze, działacze społeczni, utalentowani sportowcy, ale też zwyczajni obywatele, którzy wyróżniali się szlachetnym charakterem. W tym roku nagroda miała trafić także w ręce Żorża! Żaneta pękała z dumy. Specjalnie na tę okazję sprezentowała mu nowy krawat oraz ozdobne spinki do mankietów. 
Kilka godzin przed galą odbywała się próba, na którą zaproszono także osoby, które miały tego dnia otrzymać z rąk Burmistrza nagrody. Korzystając z nieobecności Żorża, Żaneta postanowiła uporządkować ubrania w szafach i jakież było jej zdziwienie, gdy przy tej okazji odkryła, że Żorż zostawił swój nowy uroczysty krawat w domu. W pierwszej chwili zasmuciła się myślą, że pewnie mu się nie podobał, ale po chwili przypomniała sobie, że Żorż zawsze dotrzymywał słowa, więc skoro obiecał jej, że włoży krawat na galę, a zostawił go w domu, to zapewne nie zrobił tego umyślnie.

poniedziałek, 28 października 2013

O tym, jak Żyrafki opiekowały się innymi zwierzętami

Przyjaciele rodziców Żanety, Państwo Owieczko, mieli piękny dom w pobliżu lasu na przedmieściach Żaneiro de Rio. Kupili go wiele lat temu, by spełnić marzenie Pani Owieczko o hodowli kucyków szetlandzkich. Hodowla nie była liczna, lecz słynęła z tego, że była bardzo dobrze odżywiona. Państwo Owieczko kochali kuce całym sercem, podobnie jak trzy, a już wkrótce cztery białe nowozelandzkie króliki, które mieszkały u nich od poprzedniej jesieni, ale jeszcze bardziej kochali swoją córkę, która mieszkała w Paryżu. Co roku spędzali u niej jeden z letnich miesięcy, prosząc o opiekę nad swoją trzódką rodziców Żanety, którzy z radością i pewną ulgą* przekazywali ten obowiązek Żanecie i Żorżowi.

niedziela, 13 października 2013

O tym, jak Żaneta poszukiwała antykwarycznych skarbów

Pan Protazy Żabicki, który od lat prowadził mały antykwariat w bramie przy ulicy Trzeciej Deklinacji, był wielkim znawcą literatury oraz wieloletnim przyjacielem rodziców Żanety. Gdy była małą dziewczynką, uwielbiała przysłuchiwać się jego opowieściom o bardzo rzadkich książkach, których poszukiwał podróżując do dalekich krajów. Co kilka lat znikał nagle bez uprzedzenia i powracał po paru miesiącach obładowany nowymi zdobyczami. Będąc człowiekiem dość niecierpliwym zawsze, gdy udało mu się zdobyć jakiś wyjątkowy egzemplarz wysyłał list do ojca Żanety, aby się tym faktem pochwalić. Nie inaczej było też tym razem.

środa, 4 września 2013

O tajemniczych snach Żorża

Zbliżał się dzień, w którym Żorż miał, zgodnie z tradycją Rodu Żyrafko, opuścić rodzinny dom i jako student antropologii rozpocząć samodzielne życie. Był podekscytowany na samą myśl o czekającej go wolności, o tych wszystkich przyjęciach, prywatkach i... oczywiście o dziewczynach. Dotychczas zdarzało mu się przebywać w towarzystwie dziewcząt z żeńskiej szkoły, jednak żadna z nich nie wydawała mu się zbyt interesująca. Nieustannie szczebiotały piskliwym głosem i chichotały, gdy bardzo poważnie pytał, czy podać im cukier do herbaty nie wiedzieć czemu zwłaszcza wtedy, gdy pytał po francusku. 
Z biegiem czasu Żorż zrozumiał, że entuzjazm w poszukiwaniu partnerki w jego przypadku się nie sprawdza i postanowił, że pozostawi tę sprawę jej własnemu rytmowi. Zwłaszcza, że wtedy zobaczył Ją po raz pierwszy.



piątek, 16 sierpnia 2013

O Żanetkowych powodach do zazdrości

Zaufanie Żanety do Żorża było niepodważalne przez 364 dni w roku. Przychodził jednak od czasu do czasu taki dzień, kiedy nabierało ono charakteru bardziej eterycznego. Zwłaszcza od czasu, kiedy w biurze Pana Gubernatora, w którym pracował Żorż, została zatrudniona pierwsza w historii kobieta. Była to wysoka, ciemnowłosa i zgrabna dziewczynina o imieniu Żeneviev.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

O wiosennym przyjęciu u Państwa Żyrafko

Co roku wczesną wiosną Żaneta wydaje przyjęcie w pobliskiej restauracji. Zaprasza na nie swoich licznych krewnych i przyjaciół, a oni z radością przybywają i prawie nigdy się nie spóźniają. Żaneta dba zawsze o to, by na stole znajdowały się smakołyki, które goście z radością będą pałaszować. Żorż zaś, poprzez swoje znajomości w operetce organizuje interesującą oprawę muzyczną, która poprawia gościom humor i jest doskonałym tłem dla interesujących rozmów i dyskusji. 
Wiosenne przyjęcie u Żanety to znana tradycja w Żaneiro de Rio. Zaproszeni goście wiedzą, iż należy zawsze przybyć na nie z małym podarunkiem, który sprawi radość gospodyni. W tym roku postanowili zadbać o to, by w Żanetkowej pracowni krawieckiej łatwiej i przyjemniej się pracowało.

W pracowni stanęła więc Manekina:

niedziela, 17 marca 2013

O tym, jak Żaneta przetańczyła z Żorżem niemal całą noc

Egzaminy sprawdzające wiedzę, którą Żaneta zdobyła na pierwszym roku literatury, nie były łatwe. Żaneta uczyła się do nich pilnie cały miesiąc, spędzając każdą chwilę w bibliotece lub studiując notatki w domu. Musiała niemal zupełnie zrezygnować z pracy w kawiarni. Brała przedpołudniowe zmiany dwa razy w tygodniu, a w przerwach uciekała na zaplecze, żeby poczytać zabrane ze sobą podręczniki. Gdy udało jej się zaliczyć wszystkie egzaminy z najwyższą lokatą, nie posiadała się ze szczęścia. Postawiła uczcić swój sukces i wybrała się ze swoimi kuzynkami na potańcówkę. 


poniedziałek, 21 stycznia 2013

O nieproszonej wizycie

Czasem po prostu trzeba udać się z wizytą, nawet jeśli jest się nieproszonym. I w dodatku jest wcześnie rano. I jeszcze w niedzielę.

Żaneta wiedziała, że nieproszona herbatka u niemiłej sąsiadki jest absolutnie konieczna! Po tym, czego się dowiedziała, nie mogła zwlekać. „Żeby tak się zachowywać! Żeby być takim potworem! Żeby mieć w domu kotkę, która nie ma nawet własnej miseczki! Mimo że właśnie powiła kocięta?!” – Żanecie nie mieściło się to w głowie.

Szybko ubrała się w najlepszą sukienkę, którą uszyła sobie specjalnie na wigilijną kolację i dotychczas tylko raz ją miała na sobie.


niedziela, 6 stycznia 2013

O tym, jak Żaneta wybrała się na spotkanie z babcią

Pewnej pięknej śnieżnej niedzieli Żaneta postanowiła udać się do babci na herbatę i pyszną szarlotkę. Babcia lubi wspominać dawne czasy, a Żaneta lubi słuchać opowieści babci. Do babci zawsze trzeba ubrać się elegancko, więc Żaneta założyła nową, świeżo uszytą sukienkę z granatowej wełny według wykroju z BURDY 10/2012, która wcale nie była łatwa do uszycia, bo materiał miękki, ciągnął się, przesuwał, falował i ostatecznie nie dał zamierzonego efektu. "Co za szczęście, że babcia lekko nie dowidzi" - pomyślała Żaneta. 

niedziela, 30 grudnia 2012

O wełnie i zdjęciach w kiepskim świetle

To była prawdziwa walka - najpierw skroiłam tę sukienkę z zielonej wełny, ale okazało się, że wyszła za duża, a zwykłe zwężanie sprawiło, że straciła kształt. Straszna rozpacz! Ale poddawać się nie wolno, więc jak zakupiłam tę beżową wełnę, postanowiłam spróbować jeszcze raz. Najpierw zrobiłam próbkę dwa rozmiary mniejszą od pierwszej próby i okazało się, że pasuje. Więc wykroiłam sukienkę z wełny. Niestety, po uszyciu odkryłam, że byłoby lepiej zabrać jej jeszcze dwa centymetry w biuście, co niniejszym uczyniłam. W efekcie otrzymałam zupełnie przyzwoity beżowy worek z wełny :) dwa dni dookoła niego chodziłam, żeby w końcu wymyślić, jak mu nadać charakteru i postanowiłam po raz pierwszy zmierzyć się z kołnierzykiem.Wyszło, jak wyszło - z daleka wygląda dość spektakularnie, a z bliska można powiedzieć, że tak właśnie miało być :) Szanowni Państwo, przedstawiam Wam moją interpretację wykroju 109 z BURDY 9/2012.
Sukienka - BURDA 9/2012
Buciorki - CCC
Rajtki bawełniane z Gatty
Więcej grzechów nie pamiętam ;)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

O tym, co Żanecie mówiła Mama Żorża

Mama Żorża zawsze mówiła, że jaka Wigilia, taki cały rok. "Przecież w ten sposób można oszukać los!" - pomyślałam. I postanowiłam nie odmawiać sobie w tym dniu przyjemności. Wiem już teraz, że przez cały najbliższy rok będę dużo szyć i że będą to piękne rzeczy :)


Widać pośpiech w szyciu skarpetek,
ale i tak pięknie się prezentują na choince :)


A teraz już czas na odpoczynek, spędzanie czasu z bliskimi, pyszne jedzenie i ciekawe rozmowy, czego Wam wszystkim także życzę!




A tu jeszcze obiecana prezentacja pierwszej uszytej sukienki z dzianiny na żywym organizmie Żanety Żyrafko :)
BURDA 11/2012
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...