A jednak informacje były prawdziwe! Żaneta z zamarłym sercem obserwowała członków włoskiej mafii przestępujących próg baru w hotelu, w którym wszystko miało się wydarzyć. Musiała znaleźć Prezydenta zanim oni to zrobią...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żyrafkowe eksperymenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żyrafkowe eksperymenty. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 marca 2014
poniedziałek, 28 października 2013
O tym, jak Żyrafki opiekowały się innymi zwierzętami
Przyjaciele rodziców Żanety, Państwo Owieczko, mieli piękny dom w pobliżu lasu na przedmieściach Żaneiro de Rio. Kupili go wiele lat temu, by spełnić marzenie Pani Owieczko o hodowli kucyków szetlandzkich. Hodowla nie była liczna, lecz słynęła z tego, że była bardzo dobrze odżywiona. Państwo Owieczko kochali kuce całym sercem, podobnie jak trzy, a już wkrótce cztery białe nowozelandzkie króliki, które mieszkały u nich od poprzedniej jesieni, ale jeszcze bardziej kochali swoją córkę, która mieszkała w Paryżu. Co roku spędzali u niej jeden z letnich miesięcy, prosząc o opiekę nad swoją trzódką rodziców Żanety, którzy z radością i pewną ulgą* przekazywali ten obowiązek Żanecie i Żorżowi.
środa, 4 września 2013
O tajemniczych snach Żorża
Zbliżał się dzień, w którym Żorż miał, zgodnie z tradycją Rodu Żyrafko, opuścić rodzinny dom i jako student antropologii rozpocząć samodzielne życie. Był podekscytowany na samą myśl o czekającej go wolności, o tych wszystkich przyjęciach, prywatkach i... oczywiście o dziewczynach. Dotychczas zdarzało mu się przebywać w towarzystwie dziewcząt z żeńskiej szkoły, jednak żadna z nich nie wydawała mu się zbyt interesująca. Nieustannie szczebiotały piskliwym głosem i chichotały, gdy bardzo poważnie pytał, czy podać im cukier do herbaty nie wiedzieć czemu zwłaszcza wtedy, gdy pytał po francusku.
Z biegiem czasu Żorż zrozumiał, że entuzjazm w poszukiwaniu partnerki w jego przypadku się nie sprawdza i postanowił, że pozostawi tę sprawę jej własnemu rytmowi. Zwłaszcza, że wtedy zobaczył Ją po raz pierwszy.
niedziela, 25 sierpnia 2013
O Żyrafkowym w Letniej Akademii Szycia udziale - część 4
W kolejnym etapie Letniej Akademii Szycia Żaneta stanęła przed prawdziwym wyzwaniem. Jaka podkładka mogłaby się przydać wielbicielce serników wiedeńskich, która byłaby gotowa przeprowadzić się dla nich aż do Wiednia? Żaneta rozmyślała o tym prawie dwa tygodnie, aż wreszcie pomysł zakiełkował jej w głowie.
niedziela, 24 lutego 2013
O tym, dlaczego Żaneta śledziła Żorża
Dzień był ponury i zimowy, więc Żorż zaprosił Żanetę na gorącą czekoladę. Miał na mieście jeszcze kilka sprawunków do załatwienia, więc umówili się, że spotkają się na rogu ulic Miłej i Przydatnej, gdzie znajdowała się ich ulubiona kawiarnia. Ponieważ Żaneta dotarła na miejsce 15 minut przed umówioną godziną, weszła do środka i usiadła przy najlepszym stoliku przy oknie. Spodziewała się, że na Żorża przyjdzie jej jeszcze chwilę poczekać, jednak po chwili dostrzegła w oddali jego kapelusz. Ku jej radości tuż pod kapeluszem znajdował się jego właściciel. Już chciała do niego radośnie pomachać, gdy zniknął w bramie kamienicy Pana Prokuratora tak szybko, jak się pojawił.
"Prokurator? A czemu Żorż odwiedza Prokuratora?" - ze strachem pomyślała Żaneta i postanowiła sprawdzić, czy Żorż przypadkiem nie wpakował się w jakieś tarapaty. Nie tracąc czasu na założenie płaszczyka natychmiast wybiegła z kawiarni. Zabrała tylko torebkę, w której znajdowały się Najniezbędniejsze Rzeczy.
sobota, 2 lutego 2013
O wyprawie po rybę
To było grudniowe przedświąteczne przedpołudnie. Żaneta wyruszyła na poszukiwanie odpowiedniej ryby, która zapewniłaby Państwu Żyrafko pożywienie podczas świątecznego obiadu. Szybko znalazła odpowiedni sklep, a w nim odpowiednią rybę, która tylko czekała na to, żeby ją Żaneta kupiła. Zalotnie zapytała sprzedawcę, czy sprzeda jej rybę po niższej cenie, a on - ku jej największemu zaskoczeniu - przystał na tę propozycję. Dobili targu i Żaneta wyszła ze sklepu z dwiema srebrnymi monetami z wybitą cyfrą "1" w kieszeni i radosną świadomością, że Żorż wróci tego dnia później i nie musi się śpieszyć do domu.
Cóż zrobić z tą nadprogramową kwotą? Jako że zbliżały się święta, Żaneta postanowiła zaszaleć. W drodze powrotnej pewnie wkroczyła do sklepu z zachęcającym szyldem "ODZIEŻ ZACHODNIA", podeszła do lady, z zuchwałą miną rzuciła na nią dwie srebrne monety z jedynką i zawołała do zaskoczonej ekspedientki: "Za całą kwotę!". Widząc wielki znak zapytania na jej twarzy, dodała cichutko: "Jakąś spódnicę..."
I tak oto Żaneta stała się właścicielką białej plisowanej spódnicy, która początkowo zupełnie nie zdradzała swojego potencjału. Postanowiła nadać jej charakteru spódnic z lat 60-tych w tym celu skróciła ją, doszyć czarny pasek z taśmy rypsowej na dole oraz czarne guziki dla ozdoby. Efekt przerósł jej oczekiwania :)
niedziela, 30 grudnia 2012
O wełnie i zdjęciach w kiepskim świetle
To była prawdziwa walka - najpierw skroiłam tę sukienkę z zielonej wełny, ale okazało się, że wyszła za duża, a zwykłe zwężanie sprawiło, że straciła kształt. Straszna rozpacz! Ale poddawać się nie wolno, więc jak zakupiłam tę beżową wełnę, postanowiłam spróbować jeszcze raz. Najpierw zrobiłam próbkę dwa rozmiary mniejszą od pierwszej próby i okazało się, że pasuje. Więc wykroiłam sukienkę z wełny. Niestety, po uszyciu odkryłam, że byłoby lepiej zabrać jej jeszcze dwa centymetry w biuście, co niniejszym uczyniłam. W efekcie otrzymałam zupełnie przyzwoity beżowy worek z wełny :) dwa dni dookoła niego chodziłam, żeby w końcu wymyślić, jak mu nadać charakteru i postanowiłam po raz pierwszy zmierzyć się z kołnierzykiem.Wyszło, jak wyszło - z daleka wygląda dość spektakularnie, a z bliska można powiedzieć, że tak właśnie miało być :) Szanowni Państwo, przedstawiam Wam moją interpretację wykroju 109 z BURDY 9/2012.
![]() |
| Sukienka - BURDA 9/2012 Buciorki - CCC Rajtki bawełniane z Gatty Więcej grzechów nie pamiętam ;) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




