niedziela, 13 października 2013

O tym, jak Żaneta poszukiwała antykwarycznych skarbów

Pan Protazy Żabicki, który od lat prowadził mały antykwariat w bramie przy ulicy Trzeciej Deklinacji, był wielkim znawcą literatury oraz wieloletnim przyjacielem rodziców Żanety. Gdy była małą dziewczynką, uwielbiała przysłuchiwać się jego opowieściom o bardzo rzadkich książkach, których poszukiwał podróżując do dalekich krajów. Co kilka lat znikał nagle bez uprzedzenia i powracał po paru miesiącach obładowany nowymi zdobyczami. Będąc człowiekiem dość niecierpliwym zawsze, gdy udało mu się zdobyć jakiś wyjątkowy egzemplarz wysyłał list do ojca Żanety, aby się tym faktem pochwalić. Nie inaczej było też tym razem.


W poniedziałek Żaneta podczas odwiedzin u rodziców dowiedziała się, że Pan Protazy przysłał list, w którym napisał, że znalazł pewne manuskrypty, o których widział, że są pilnie poszukiwane przez Żorża. Żorż, kontynuując po studiach swoją pasję antropologiczną, postanowił zbadać historię cywilizacji, która zamieszkiwała okolice Żaneiro de Rio i zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Zachowało się niewiele przekazów z tamtych czasów, a owe manuskrypty były jednym z nich. Żaneta musiała je zdobyć dla Żorża. Niestety, nie wiedziała, że poprzedniej zimy pan Protazy postanowił przenieść swój antykwariat na inną ulicę i jak to bywa w takich przypadkach, pan Protazy nie wiedział, że Żaneta nie wiedziała, więc już nic o tym nie pisał.

Poszukiwanie antykwariatu zajęło jej całe sobotnie przedpołudnie - zaglądała do każdej bramy i każdego podwórka w centrum Żaneiro de Rio, aż w końcu trafiła na róg ulic Skuwkowej i Zasuwkowej. Tam wreszcie znalazła Pana Protazego Żabickiego i jego mały antykwariat, a w nim wspaniałą niespodziankę dla Żorża. 

Sukienka - uszyta z tkaniny zakupionej w sklepie Natan wg wykroju
Burda "Szycie krok po kroku" 1/2009,
góra na podszewce, dół zmarszczony prostokąt;
Kardigan z kokardkami - outlet Monnari
Pasek - Allegro
Buty - Ryłko
Rajstopy - Marylin
Torebka - Rags and Silks


Photo by StudioEm

46 komentarzy:

  1. Bardzo pomysłowy sposób pokazania stylizacji! Świetne zdjęcia i historia!

    Dołaczam do obserwujących i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemny zestaw :) A dół sukienki chyba trochę zmieniłaś, bo nie wygląda jak w oryginale?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dół zmieniłam na zwykły marszczony prostokąt - dla ułatwienia :)

      Bardzo dziękuję!

      Usuń
  3. Śliczna ta tkanina... i miejsce na zdjęcia genialne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) szczególnie w imieniu miejsca i tkaniny ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam Twój blog! :) Sukienka oczywiście jak wszystko, bardzo mi się podoba.
    Ps. Czy te zdjęcia są może robione w Łodzi?
    Pozdrowienia serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i bardzo się cieszę, że Ci się podoba :)

      PS. Zdjęcia były robione w Żaneiro de Rio, ale doszły mnie słuchy, że niektóre zakątki Żaneiro de Rio wykazują niezwykłe podobieństwo do niektórych zakątków Łodzi ;)

      Usuń
  5. och och och no ja ciągle kocham tu zaglądać :) za wszytko.

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne zdjęcia, fajnie wyszły te poszukiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładna sukienka, genialnie została przedstawiona tutaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło czytać takie przyjemne słowa :)

      Usuń
  8. Prześliczna sukienka i pasek z bucikami do tego - miodzio :-) Osobiście wydaje mi się, że z jaśniejszymi rajstopami byłoby lepiej :-) Zdjęcia i opowieść jak zwykle super :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      To prawda, z bladoróżowymi rajstopami też wygląda fajnie, ale niestety, tego dnia były akurat w praniu i Żaneta musiała przywdziać ciemniejsze.

      Usuń
    2. O matko, jeszcze nigdy, zadna blogerka nie napisala, ze "rajstopki byly w praniu", rewolucja! ;)

      Usuń
  9. Żaneta to ma szczęście, że zawsze, gdy przytrafi jej się jakieś dłuższe chodzenie po mieście, to ma na sobie akurat ładną sukienkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaneta bez fajnej sukienki nawet nie próbuje się zapuszczać do miasta ;)

      Usuń
  10. A Ja wyłapałam błąd ;) na początku opowieści Pan antykwariusz nazywa się Protazy a na samym końcu Antoni! Sukienka pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Protazy ma na drugie Antoni i gdy był bardzo mały, wolał, jak go nazywano jego drugim imieniem. Gdy dorósł, polubił swoje pierwsze imię, ale nadal niektórzy mówią o nim "Antoni" ;)

      Usuń
  11. Jak dobrze, że ja moje antropologiczne skrypty mogę ściągnąć z JStora:D Ciekawa sukienka, bardzo ładnie się komponuje z paskiem i butami, ale sweterek i torebkę (chociaż śliczna), to już zostawiła do innej stylizacji (nie lubię połączeń ciepłych barw z chłodnymi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Sukienka z ciepłymi dodatkami wygląda także bardzo przyzwoicie, Żaneta zakłada taki zestaw w ciepłe dni. Tego dnia wiał chłodny wiatr, więc Żaneta zdecydowała się na chłodne dodatki ;)

      Usuń
    2. No proszę, a ja robię odwrotni - w chłodne dni rozgrzewam się cieplejszym kolorem:)

      Usuń
  12. A tak w ogóle, może Żaneta powinna towarzyszyć poszukiwaniom Żorża i nam tu zaprezentować ludowe stroje badanej cywilizacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, do czego uda się dokopać Żorżowi ;)

      Usuń
  13. Wszystko mi się podoba - i sukienka, i dodatki i zestawienie kolorów! :) Kardigan jest cudowny, aż żałuję, że nie ma zdjęć z bliska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)

      Kardigan pewnie się jeszcze pojawi na blogu, więc postaram się o zdjęcia z bliska :)

      Usuń
  14. Sukienka jest przepiękna, chyba tak bardzo albo tym bardziej podoba mi się z racji kolorów:] Mmmmmmmmmiodzio.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna sukienka i bardzo klimatyczne zdjecia :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Żaneta to w ogóle ma fajne sukienki :) A Żorż to ma szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję w imieniu swoim, sukienek i Żorża :)

      Usuń
  17. Uwielbiam te historie. Co tam szycie - też oczywiście biję pokłony - ale chciałabym codziennie czytać nowe historie o życiu Żanety i Żorża. Są tak niezmiernie klimatyczne i nostalgiczne, mi przypominają świat mojego dzieciństwa. Proszę, niech Pani pomyśli o napisaniu książki! Pozdrawiam z dość nowoczesnej (niestety) i miejscami mało klimatycznej Warszawy. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że podobają Ci się Żyrafkowe historie. Z całych sił staramy się, by pojawiały się jak najczęściej. Uprzejmie dziękuję za miłe słowa, to wielka siła napędowa dla kolejnych historii :)

      Usuń
  18. Podoba mi się twój gust i co za tym idzie styl....no i jeszcze sposób robienia zdjęć, ale to się rozumie samo przez sie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo fajna sukienka, powinnaś wydać książkę z Twoimi opowieściami super je się czyta

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i cieszę się, że sprawiają Ci przyjemność :)

      Usuń
  20. uwielbiam antykwariaty za ich niepowtarzalnego ducha! nieziemska kieca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antykwariaty są bardzo przyciągające, nieprawdaż?
      Dziękuję :)

      Usuń
  21. Świetna historia - taka trochę jak z Marqueza. :) A tkanina, z której uszyłaś sukienkę - zapiera dech! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za porównanie do Marqueza, jakkolwiek niezasłużone, to jednak bardzo przyjemne :)

      Usuń
  22. ależ torebunia!

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Ślicznie dziękuję za wszystkie miłe słowa, a krytykę z pokorą przyjmuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...