sobota, 28 lutego 2015

O tym, jak pewne starożytne tajemnice omal nie poszły z dymem

Było to pewnego niedzielnego przedpołudnia. Żaneta spędzała czas w przytulnej kawiarni na końcu ulicy Tłoczków tuż przy Placu Patyczkowym. Każdy mieszkaniec Żaneiro de Rio wiedział, że właśnie przy tym placu mieścił się słynny tajny Klub Gentlemeński, do którego wstęp mieli wyłącznie jego członkowie. Żaneta wypiła swoją ulubioną kawę z mlekiem, ale bez cukru, bo zamówiła też pyszne orzechowe ciasteczko (niestety nie było z kim się podzielić, więc musiała sama zjeść całe). Następnie zajęła się lekturą kolejnej powieści o Sherlocku Holmesie, które uwielbiała i mimochodem co chwila spoglądała za okno. Ponieważ Żaneta nie siedziała ot, tak sobie. Żaneta obserwowała...




Nie była to oficjalna informacja i nikt nie był w stanie jej potwierdzić ani jej zaprzeczyć, ale każdy dobrze wiedział, że w klubie dzieją się rzeczy bardzo oryginalne. Mówiło się o przedziwnych rytuałach inicjacyjnych dla kandydatów na wolne miejsca, obejmujących znajomość pewnych perskich starożytnych sztuk walki i chińskich technik malowania jadalnych strączków. Największą legendą owiane były jednak stroje, które ponoć członkowie klubu przywdziewali na czas swoich spotkań. Powszechnie uważano, że chodzi o bujne pióropusze, skórki z owoców i futerka pewnych zwierzątek futerkowych. Żaneta zawsze marzyła o tym, żeby zobaczyć kiedyś tak ubranego Gentlemana, ale zawsze wchodzili oni do klubu w wielkiej konspiracji i przebierali się dopiero w szatni. Z tego powodu nawet nie było wiadomo, kto jest jego członkiem. Poprzedniej nocy jednak w klubie, podczas spotkania miał miejsce niewielki pożar. Zgodnie z pewnymi doniesieniami spłonęła szatnia.

Żaneta poczuła, że to jest jedyna szansa, żeby zaspokoić swoją ciekawość. Miała nadzieję, że przynajmniej jeden z Gentlemanów ma w niedzielę bardzo pilne spotkanie i chcąc nie chcąc będzie musiał wyjść z budynku w swoim klubowym przebraniu. Pojawiła się w okolicy już godzinę przed otwarciem kawiarni, a następnie zajęła miejsce z widokiem na budynek klubu. Mijały kolejne godziny, a nic się nie działo. Wtem na Plac Patyczkowy wtoczył się ogromny wóz wyładowany - niestety - zwykłymi ubraniami. Gdy wóz podjechał pod budynek klubu kierowca razem z pomocnikiem zaczęli rozładowywać i wnosić do środka ubrania dla uwięzionych w nim dotychczas Gentlemanów. Już wkrótce Żaneta dostrzegła różne postacie chyłkiem opuszczające miejsce nocnego pożaru. Z żalem zrozumiała, że tajemnica Gentlemańskich szat nie zostanie dzisiaj rozwiązana.

Koszula - uszyta samodzielnie z bawełny na podstawie
wykroju z magazynu "Burda. Szycie Krok po Kroku" 1/2013
Kardigan - H&M

Spodnie - VintageShop 
Kapelusz - zakupiony w Domu Towarowym



Photo by Anna Krakowiak-Mokrosińska
Scenerii do przygód Żanety użyczyła kawiarnia Columbus Coffee, w Łodzi, przy ulicy Piotrkowskiej

17 komentarzy:

  1. podziwiam osoby, które umią coś same zaprojektowac lub uszyc, super!


    www.xavilove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) jeszcze się uczę tej sztuki.

      Usuń
  2. Świetnie wygląda ta koszula - cacko! I spodnie w krateczkę, też niczego sobie.
    Z czy Żaneta zdradzi, gdzie powstały zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, Kochana Lady in Black :)

      Informacje o miejscu sesji już uzupełniłam na dole notki - to przeurocze miejsce, warto tam się wybrać na miłą herbatkę czy kawkę :)

      Usuń
    2. I wszystko jasne, kojarzyłam skądś to wnętrze - dzięki :)

      Usuń
  3. No! Koszula to już chyba wyższy level! super:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszeczkę wyższy, owszem :) Dziękuję serdecznie :)

      Usuń
  4. Świetna bluzka, opowiadanie jak zawsze cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocza i klimatyczna sesja :) Wszystko się świetnie komponuję: beże i brązy, kratka, wystrój knajpki no i Holmes !

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe zdjęcia! bardzo magiczne i klimatyczne. jestem pod wrażeniem. Bardzo Ci do twarzy w tym nakryciu głowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój blog to prze-boska lektura. Koszula do spodni idealna :)

    OdpowiedzUsuń

Ślicznie dziękuję za wszystkie miłe słowa, a krytykę z pokorą przyjmuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...